Prawnik przydatny biznesmenowi

Agata (właścicielka salonu kosmetycznego): od dziesięciu lat prowadzę niewielki salon kosmetyczny, odkąd założyłam własną działalność, zawsze mieścił się on w tym samym miejscu, a ja miałam bardzo dobre układy z właścicielem. Jednak ten pan niedawno zmarł, a jego spadkobiercy z dnia na dzień chcieli mnie wyrzucić z lokalu, pomimo że miałam umowę podpisaną do końca roku oraz regularnie opłacany czynsz. Nie miałam innego wyjścia, jak poprosić o pomoc prawników, udało się wynegocjować, że zostanę w moim lokalu jeszcze trzy miesiące, a oni zapłacą karę z tytułu niewywiązania się z umowy. Już zaczęłam poszukiwania nowego lokalu i informuję moje klientki, że niedługo salon będzie się przenosił.

Wacław (partner w agencji reklamowej): wystartowaliśmy w otwartym przetargu na obsługę reklamową dużej firmy. Okazało się, że nasza oferta była najlepsza i byliśmy już na etapie podpisywania umów przedwstępnych, gdy nagle ni z tego ni z owego nasz biznesowy partner wycofał się z obietnic. W związku z tym postanowiliśmy udać się z prośbą o pomoc do kancelarii prawnej ze strony  – kancelaria-pg.pl/, bowiem według naszej wiedzy tego typu działanie jest nielegalne – tak też się okazało i firma musiała zapłacić nam odszkodowanie z tytułu wycofania się z umowy.

Krystyna (właścicielka firmy budowlanej): w mojej branży realizujemy projekty warte niekiedy kilka a nawet kilkanaście milionów złotych, jeśli jakaś firma nie wypłaca nam pieniędzy, wówczas stoimy w miejscu, bo nie mogę odzyskać tego co zainwestowałem w budowę dla danego dewelopera, pojawiają się wówczas obsuwy w terminach, a pracownicy denerwują, że nie ma wypłat na czas. Do tego firmy, z którymi podpisałem umowy mogą dochodzić odszkodowania z tytułu niedotrzymanych terminów. Jeśli jakiś inwestor spóźnia się z zapłatą dłużej niż miesiąc nie czekam tylko oddaję sprawę prawnikom, brak wpłat jest za każdym razem zagrożeniem dla działania i przetrwania mojej firmy, więc nie mogę pozwolić sobie na jakiekolwiek opóźnienia w tym zakresie, bo może to oznaczać mój upadek.

Feliks (właściciel kwiaciarni): dzielę swój lokal z właścicielem sklepu z pamiątkami. Byliśmy umówieni w ten sposób, że dzielimy się czynszem po połowie, jednak po pewnym czasie on przestał płacić. Ponieważ umowa była spisana na moje nazwisko, nie mogłem sobie z tym poradzić, wreszcie poszedłem do prawnika, który zagroził właścicielowi sklepiku, że skoro to jest mój lokal, to mam pełne prawo usunąć go z niego nawet siłą, zajmuje go bowiem bezprawnie. Nie wiem czy to co mówił prawnik było prawdą, ale sam autorytet tego, że przyszedł do niego prawnik podziałał i w obecności prawnika spisaliśmy umowę, z której jasno wyniki, że dzielimy się opłatami za wynajem lokalu po połowie. Sprawa rozwiązała się pozytywnie, ale muszę przyznać, że była ona dla mnie ogromnie stresująca i mam nadzieję, że już nigdy nie będę musiał przechodzić czegoś podobnego. Cieszę się też, że trafiłem na dobrego prawnika, który potrafił sprytnie całą sprawę załatwić, tak naprawdę bez sądów i innych jeszcze bardziej nieprzyjemnych konsekwencji.